Opłata reprograficzna już sprawia że drożeją smartfony i tablety.

O sprawie opłaty reprograficznej pisaliśmy już wielokrotnie na naszym blogu albo i fanpage na Facebooku. Pisaliśmy o argumentach ‚za’ i ‚przeciw’ w tym wypadku, oczywiście tych ‚przeciw’ było więcej, ale raczej niczego to nie zmieni. W skrócie chodzi o to że ZAIKS i inne  inne organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi chcą by opłata reprograficzna była rozszerzona również na inne urządzenia czyli popularne ostatnio smartfony i tablety. Oczywiście sprzeciwiali się przeciwko temu sprzedawcy i producenci sprzętu mówiąc że spowoduje to wzrost cen urządzeń. Jak jest naprawdę?

Sprawa dotyczy rynku Niemieckiego, gdzie opłata reprograficzna ostatnio objęła właśnie smartfony i tablety, a co za tym idzie wzrosła cena smartfonu Apple o 5 euro, natomiast tabletu o 8 euro. Niby ‚groszowe’ sprawy, znając jednak polskie prawo i ilość podatków, które trzeba zapłacić ‚po drodze’ oraz uwielbienie sprzedawców do zaokrąglania cen sprzętów z zagranicy może skończyć się nawet na podwyżkach około 100 zł na sprzęcie, a to już małe pieniądze nie są.

Opłata reprograficzna w Polsce obowiązuje co prawda w przypadku płyt CD, kserokopiarek, czy odtwarzaczy muzycznych. Jednak od prawie dwóch lat toczą się żarliwe dyskusje dotyczące wprowadzenia tego podatku także od smartfonów i tabletów. Wszystko po to by zrekompensować możliwe straty dla twórców poprzez ‚piracki’ charakter owych urządzeń.

Oczywiście w trakcie konsultacji społecznych i akcji medialnych wymierzonych przeciwko podatkowi od smartfonów ich zwolennicy ogłaszali że żadna podwyżka cen nie nastąpi. Jak widać po rynku niemieckim rzeczywistość wygląda nieco inaczej i nie ograniczy się na naszym rynku jedynie do sprzętów firmy Apple, a dotyczyć będzie wszystkich producentów i dystrybutorów sprzętu jednakowo. Miejmy jednak nadzieję że nie dojdzie do wprowadzenia tego typu podatków.

Smartfony obecnie nie są już narzędziem do pirackiego kopiowania treści, większość ich użytkowników korzysta z legalnych źródeł muzyki jak streaming, kupowanie muzyki w sklepach czy słuchanie radia internetowego. Jednak nawet to nie jest w stanie przekonać zwolenników opłaty reprograficznej.